nie tak . . . .
2009-01-15
zaczelo sie normalnie, pieknie, spontanicznie poniekad. w pewnym momencie pękło jak bańka mydlana... niestety przezemnie. Minął rok albo i wiecej odkad nie jestesmy razem, lecz ciagle o niej myslalem i mysle nadal nie moge pozbierac sie , nie ma mi kto pomoc. Czuje ze ten swiat powoli traci barwy ja staje sie szary, chce azeby tamte chwile powrocily , zeby znow mial mnie kto podtrzymac na duchu, rozbawiac mnie, i byl przy mnie keidy tego potrzebuje. Czuje sie ignorowany przez nia zwodzony. Wiem ze poukladala sobie zycie na nowo, i moje wtargniecie jest zbedne a nawet oge powiedziec niepotrzebne, ale wiem ze nikogo jeszcze tak nie kochalem jak jej i nie chce nikogo innego kochac ...
|